Plastyczny Mirosławiec

Trzydziestu najzdolniejszych przekonało się, że ze sztuką można się zaprzyjaźnić na dłużej.

Plastyczny Mirosławiec  ARCHIWUM ZESPOŁU SZKÓŁ W MIROSŁAWCUWernisaż wszystkich prac wykonanych w czasie warsztatów zaplanowany został na czerwiec

Nawet w sobotę w Zespole Szkół w Mirosławcu nie jest pusto. To właśnie tutaj grupka uczniów z podstawówki i gimnazjum zgłębia tajniki artystycznego rzemiosła.

Ołówek i kredka

Młodzi artyści uczą się wszystkiego od podstaw. Są zajęcia z malarstwa i rysunku, a to wszystko w ramach projektu „Dzisiaj rysuję – jutro świat projektuję”, którego koordynatorem jest Anna Kasperska-Czech, nauczycielka z ponad 10-letnim stażem. – Ta inicjatywa nastawiona jest na pokazywanie uczniom plastycznie uzdolnionym, że swój talent mogą wykorzystać w przyszłości – niekoniecznie zostając artystą malarzem, ale może projektantem albo fotografem. Przede wszystkim w czasie naszych spotkań pokazujemy więcej niż na lekcjach plastyki – wyjaśnia pani Anna. Stąd pomysł, żeby ich sobotnie spotkania kojarzyły się bardziej z pozytywnym sposobem spędzania wolnego czasu niż ze szkolnym obowiązkiem. – Trudno po kilku godzinach lekcyjnych, będąc zmęczonym, usiąść do malowania czy rysowania. Do tego potrzebny jest czas i przede wszystkim wypoczęta głowa – mówi A. Kasperska-Czech. Ale zanim uczniowie rozpoczęli swoją przygodę ze sztuką, potrzebna była wykwalifikowana kadra, która technikę powstawania obrazu rozłoży na czynniki pierwsze, a następnie w przystępnej formie przekaże ją słuchaczom. – W pierwszej części projektu uczestnikami warsztatów byli nauczy- ciele z naszej szkoły, którzy się sami zgłosili, chcąc podnieść swoje kwalifikacje – wyjaśnia koordynatorka. I tak grupa ośmiu pedagogów zgłębiała technik rysunku i malarstwa, żeby następnie poprowadzić młodzież podzieloną na 10-osobowe grupy. – Każdy nauczy- ciel prowadzi inne zajęcia, w technice, w której czuje się najlepiej, bo wtedy i jemu, i uczniowi warsztaty sprawiają frajdę – mówi pani Anna.

Wyobraźnia uwolniona

Uczniowie zrealizowali już cały program z zakresu rysunku, teraz rozpoczyna się malarstwo, a cykl zakończą na malowaniu farbami olejnymi. – Bo to najtrudniejsza z technik, a my nadal rozgrzewamy rękę i wprawiamy się – dodaje nauczycielka. Żeby dostać się do projektu, nie wystarczyła zwykła deklaracja chęci uczestnictwa. Trzeba było zaprezentować trzy swoje prace. Przeszli tylko najzdolniejsi, wśród których znalazła się szóstoklasistka Lena Hołubowska. Jej przygoda z rysowaniem zaczęła się w zeszytach do języka angielskiego. – Rysowałam postaci z komiksów – śmieje się dziewczyna. Dlatego, kiedy dowiedziała się, że będzie mogła podszlifować umiejętności, postanowiła spróbować. – Nauczyłam się, jak prawidłowo używać pasteli, wiem, że pracę należy zacząć od wykonania tła, a dopiero później można zabierać się za pierwszy plan – mówi Lena. Projekt nie kończy się w szkolnych murach, gdyż już w maju planują dwa wyjazdy: do Szkół Plastycznych oraz do Instytutu Wzornictwa w Koszalinie. – Mamy nadzieję, że uda się nam poszerzyć horyzonty tych młodych ludzi. Chcemy dać im szansę odważenia się na realizację siebie w innych dziedzinach niż przedmioty ścisłe czy sport – mówi pani Anna. Joanna Sałahub, która do projektu trafiła dzięki fotograficznej pasji swojej kuzynki, bardzo cieszy się na te wyjazdy. – Ciekawie będzie samemu przekonać się, co można dalej ze sztuką zrobić, zwłaszcza zawodowo – mówi. Bo sama nieśmiało wiąże swoje plany z projektowaniem wnętrz albo ubrań.

Wędka lepsza od ryby

Julka Szybalska z czwartej klasy przyznaje, że największą trudność do tej pory sprawił jej szkic ręki. – Właściwe proporcje i cienie to jest naprawdę bardzo trudne – mówi. Lubi pastele. – Bo kolory są żywe i ładnie można je połączyć – przyznaje. Program zajęć polega na łamaniu stereotypów i uczy wnikliwej obserwacji. Ale czy nie lepsza byłaby inwestycja w inne dziedziny? Według koordynatorki – nie. – Projektanci prześcigają się w nowych pomysłach na swoje prace, od sprzętów domowych po logo wielkich firm. Projektuje się wszystko: tkaniny, wnętrza, biżuterię. Młodzi plastycy mogą dołączyć do grona kształtujących rzeczywistość, ale wszystko zaczyna się od wyobraźni, wrażliwego patrzenia na świat i szansy na rozwój – przyznaje koordynatorka. Katarzyna Turska, gimnazjalistka, lubi spotkania ze znajomymi z projektu, którzy podzielają jej pasję. – Tutaj nie robimy niczego na siłę, po prostu dobrze się bawimy, ucząc się – przyznaje. Najbardziej cieszy ją, że po zakończonym cyklu będzie potrafiła narysować albo namalować to, co zechce. – Gdy zaczynaliśmy, nie umiałam zaznaczyć cienia ani określić perspektywy, a teraz sprawia mi to coraz mniejszą trudność – wyjaśnia. Znajomi Pauliny Ławniczak nie rozumieją, dlaczego spędza soboty w szkole, i to dobrowolnie. – Myślę, że gdyby chciało się im spróbować, bawiliby się równie dobrze jak ja – mówi.