Ireneusz Stawski Foto-Art

Jak to się zaczęło? Tak naprawdę, dokładnie nie pamiętam, już w szkole podstawowej za namową kolegów zapisałem się do kółka fotograficznego w naszym ośrodku kultury, gdzie biegałem na dyskotekach z ,,zenitem’’ w ręku:) To było kiedyś…. Moje pierwsze prawdziwie amatorskie zmagania z fotografią miały swój początek latem 2005 roku, kiedy to urodziła się moja córeczka Julianna. To wydarzenie natchnęło mnie do powrotu do świata fotografii. Dzięki technologii cyfrowej mogłem mieć swoją ciemnię w domowym zaciszu, gdzie przeróżne odczynniki chemiczne zamieniłem na programy graficzne. Z czasem znudziło mi się fotografowanie ciotek, wujków i znajomych, zapragnąłem czegoś więcej i tak trafiłem na pewien niekomercyjny Polski portal fotograficzny ,,Foto Interklasa’’, gdzie chciałem podzielić się moimi pracami i osiągnięciami w dziedzinie fotografii. Okazało się, że jeszcze długa droga przede mną zanim moje fotografie będą się podobać większej rzeszy fotomaniaków. Częste komentarze na „nie” sprawiły, że nie poddałem się, z zapałem szlifowałem swój warsztat i po pół roku pracy nareszcie nadeszły upragnione pozytywne komentarze i odbiór moich prac. Jestem samoukiem, ale dzięki temu wiem, że to, co osiągnę będzie cieszyć mnie jeszcze bardziej. Moja nauka opiera się głównie na podglądaniu prac innych, sięganiu do fachowej literatury i na intuicji. Staram się robić to, co czuję i nie wzorować się konkretnie na kimś. Najbardziej fascynuje mnie w fotografii to, że można w swoich pracach oddać trochę siebie. Fotografia dla mnie stała się czymś szalenie ważnym, może nawet stała się równie ważna jak praca zawodowa. Fotografia jest dla mnie ucieczką od codzienności, kiedy fotografuję nie istnieje nic poza nią. Wszystko, co człowiek ma w głowie i w sercu "mechanicznie przenosi na swoje zdjęcia... Teraz nowe technologie znacznie ułatwiają wykonanie poprawnych zdjęć po względem technicznym ( przysłona, czas naświetlania, ostrość). Jednego technika nie potrafi, musi to wykonać autor arcydzieła, gdyż człowiek robi zdjęcie nie aparat. A mianowicie chodzi o kadrowanie obiektu, dobór właściwego oświetlenia, umiejętność szukania półcieni itd.... Ogólnie rzecz ujmując chodzi o ciekawe niespotykane spojrzenie na fotografowany obiekt. To trzeba czuć, trzeba mieć w sobie odrobinę estetyki. Jeśli w tę smykałkę obdarzyła nas natura, to trzeba następnie szlifować ten dar w praktyce klikając przycisk aparatu jak najczęściej, troszkę czytać o fotografowaniu, o zastosowaniu światła, być na bieżąco ze sprzętem itp., itd. Moje motto: ,,Fotografia jest sposobem patrzenia na otaczający nas świat, sztuką jest dostrzec a nie tylko patrzeć.’’