Rafał Rubak

Rysuję od zawsze, od najmłodszych lat, odkąd  tylko pamiętam: w przedszkolu, podstawówce, liceum, gimnazjum, na studiach, zawsze miałem pomazane ostatnie strony książek/zeszytów, pomazane ławki, piórniki, nawet kradłem bądź pożyczałem na wieczne oddanie długopisy, bo moje były wiecznie wypisane. Zawsze zazdrościłem rówieśnikom estetycznie prowadzonych zeszytów, bo moje były grzecznie mówiąc zmasakrowane :). Od dłuższego czasu zrozumiałem to, że z zasymilowania/powołania jestem rysownikiem/grafikiem i to w życiu chciałbym robić. Rysowanie to żmudna i wymagająca cierpliwości przyjemność, ale po pewnym czasie człowiek zaczyna odkrywać, że za pośrednictwem rysunku można w prosty sposób wyrażać siebie i to, w jaki sposób postrzega otoczenie.  To sprawy rzędu tych, o których z nikim nie miałbym śmiałości porozmawiać, bo w pewnych kręgach społecznych tabu zawsze pozostanie tabu, ale w sztuce te zasady nie obowiązują. Zbędne są tutaj wymuszone uśmiechy/gra pozorów/noszenie masek na twarzy i mimo tego, że rzadko kiedy moje prace są dosłowne, czy też tworzone pełnymi zdaniami (bo to co niezrozumiałe jest polem do popisu dla wyobraźnie obserwatora). to myślę, że na obecnym poziomie rozwoju, etapie poszukiwań i błądzenia po omacku w sferach nie tyle formy, co tematyki powoli dochodzę do własnego zakątka/szczęśliwej krainy,  której zasady pojmuje połowicznie, ale nikt nie powiedział, że będzie łatwo :). Przyszłość  zweryfikuje, czy mam rację i czy podejmuję właściwe decyzje. Nie wiem, jakimi kolorami będzie napaćkana, nikt z nas jej nie zna (i to jest najbardziej ekscytujące), ale wiem jednocześnie, że jestem na właściwej drodze.