Rozdział II 

Tylko  gdzie jest Śnieżka?! Biedna kotka… jest pewnie głodna i chciałaby się pobawić! Przykro mi. Zjem obiad
i odrobię lekcje, a później jej poszukam. Gdy odrabiałam lekcje, Śnieżka wyszła z mojego pokoju, nie słyszałam jej, ale ona słyszała mnie. Gdy miała zamiar zejść ze schodów, spadła na łepek i przeturlała się na dół. Od razu do niej przybiegłam, podniosłam i pogłaskałam: „Wreszcie cię znalazłam Śnieżko!
J U mnie radości nie było końca! Gdy opiekowałam się nią, mama już przyjechała.   

Tak było praktycznie każdego dnia. Kotka była coraz starsza i coraz mądrzejsza. To już bardzo ładny, mądry i dorosły kot. Pewnego dnia, gdy spała na dworze, poznała mojego pierwszego kotka Filemona. Nie tolerowała go i z tego powodu było mi przykro. Gdy go widziała, za każdym razem na niego wskakiwała z pazurami. L Naprawdę uczyłam ją, aby tego nie robiła! Kiedyś przyszły jakieś obce koty i była draka. Następnego dnia, gdy szłam do szkoły, Śnieżka była bardzo pogryziona i podrapana. Zaniosłam ją do domu i dałam jej coś do zabawy, jedzenia i picia. Mama ją obserwowała i wszystko zapisywała w notesiku z Chorwacji. Gdy wróciłam ze szkoły, kotka spała, więc nie chciałam jej obudzić. Poszłam zatem grać w TheSims3tm 

Kiedy Śnieżka się obudziła, wyprowadziłam ją na spacer
i poszłam spać.  Kotka nie mogła zasnąć, ciągle się kręciła
i kręciła ... wybiła 24.00, w domu zapanowała cisza, wszyscy spali ... Ale tylko Śnieżka nie, więc wskoczyła na moje łóżko
i przyłożyła się do mojej poduszki … wtedy wreszcie zasnęła. Spała jak suseł, ja zresztą też. O 7.00 wstałam , bo kotka drapała w drzwi, więc się ubrałam i poszłyśmy na śniadanie.

Byłam w szkole, a Śnieżka przez 5 godzin bawiła  się i polowała na swoje ofiary. Zawsze w piwnicy układała swe zdobycze od największej do najmniejszej. Gdy przyszłam ze szkoły, dumna i szczęśliwa, bo zakończenie roku szkolnego za 5 dni, kotka od razu mnie przywitała i wpędziła szybko do domu.

- Dzień dobry Martynko! Jak było w szkole? – zapytała mama. Na początku nic nie odpowiedziałam, bo kotka gryzła i drapała mi plecak, po czym mama przyszła
i zamknęła biedną Śnieżkę w łazience.

  - Dobrze było w szkole, ale … czemu zamknęłaś Śnieżkę? Jest jeszcze młoda i może być jej smutno, musi się zapoznać z jakimś kotem z wioski, ale ja wolę jej jakiegoś wynaleźć przez Internet - powiedziałam wesoło.

Mama się zdziwiła i podała obiad. O 16.00 odrobiłam lekcje
i przypomniałam sobie o Śnieżce, która była zamknięta
w łazience przez 3 godziny!!! Naprawdę trzeba jej znaleźć przyjaciela, bo jutro jadę na zawody konne i nikogo w domu nie będzie.

Po zawodach konnych, gdy mama kupowała chleb
i inne przekąski, ja wyciągnęłam swojego notebooka
i szukałam malutkich kotków. Szukałam i szukałam, aż wreszcie znalazłam koty, które były porzucone w lesie przez jakiegoś nieodpowiedzialnego człowieka. Mama nie była pewna. Nie chciała trzeciego kota w domu, ale tłumaczyłam jej czemu powinniśmy mieć jeszcze trochę więcej kotów.

Znalezione kotki były blisko naszej miejscowości -Różewa, więc następnego dnia po jeździe konnej, zajechałyśmy do pani, która odnalazła dwa koty i miałyśmy wybrać którego chcemy. Było mi bardzo smutno i aż płakałam, bo były dwa, a mi mama pozwoliła wziąć tylko jednego L . Wybrałyśmy „chłopaka”. Dwa koty nie mogły od siebie oderwać wzroku, aż żałowałam, że Śnieżka musi mieć towarzystwo. W trakcie jazdy kotek siedział w koszyczku,
a ja go głaskałam i próbowałam odwrócić uwagę od innego kota, który mieszkał z nim.

Niestety, po powrocie do domu była awantura!

–Co to za kot?! A już mi z nim na dwór!!! – powiedział tata.

– Może zrobimy schronisko w domu, co?! A niech tylko spróbuje mi wejść na łóżko! – krzyknął mój brat Dawid.

– Słuchajcie! Ten kot był znaleziony w lesie!!! Nie macie serca?! Oderwałyśmy go od jego siostry! BĘDZIE W DOMU, ZROZUMIANO?!!! – wtrąciłam się, może trochę za głośno.

– Kochanie, te dwa koty były z innego miotu, nie były rodziną - uspokajała mnie mama.

Wszyscy zamknęli się w pokojach, ja z mamą w moim. Tata w swoim gabinecie, a Dawid gadając przez telefon i grając w FIFA 13 w swoim pokoju. Mama bawiła i głaskała kota, ja wymyślałam dla niego imię i to, jak zrobić, żeby nikomu nie przeszkadzał. Kuchnia była największym problemem, bo nie było do niej drzwi. Tam jest jedzenie, a nie widziałam nigdy kota, który nie wchodzi do kuchni.

– Mam pomysł mamo! – wykrzyknęłam niespodziewanie. Od razu mama wzięła kotka na rączki, który był malutką, puchatą kuleczką, „tygryskiem” i usiadła po turecku. – Mamo, może kotek będzie spał u mnie, a kuweta też będzie u mnie?! – powiedziałam słysząc w swoich myślach jaka ja jestem genialna.

– Wiesz kochanie… nie wiem czy chciałabyś mieć kuwetę w pokoju. Poza tym koleżanki nie chciałyby przychodzić do Ciebie, jeżeli śmierdziałoby u ciebie kupką kotka i  żwirkiem. Aż otworzyłam buzię ze zdziwienia. Od razu chciałam się bronić, ponieważ to ja w rodzinie jestem ta wygadana, charyzmatyczna i pyskata, ale nadal nie przychodziło mi nic do głowy, więc powierzyłam wszystko mamie.

Kilka godzin później zeszłam na dół, do salonu, usiadłam na skórzanej sofie i myślałam nad imieniem dla kota. Dawid
i mama też siedzieli ze mną, co jest dziwne, bo Dawid to 17-letni chłopak, a  rzadko się zdarza, aby siedemnastolatek chciał przebywać z 10 - letnią siostrą. I to mnie też zdziwiło, że Dawid też myślał nad imieniem. Ale to ja go wyprzedziłam i znalazłam idealne imię dla kotka:

- Okruszek!!! – wykrzyczałam, po czym Dawid się odezwał.

– Nie! Nie będzie znowu jakiegoś głupiego imienia. Ogarnij się! Będzie miał na imię Borys! – powiedział wkurzony nastolatek.