Rozdział VIII

Obiecywałam Śnieżce, że pójdę z nią na długi spacer. W sumie jest jesień, a Śnieżka uwielbia wygrzewać się w jesiennym słoneczku
i bawić się kolorowymi liśćmi. Czekała na mnie, aż wrócę ze szkoły i się z nią pobawię. Jednak cały czas uczyłam się i odrabiałam lekcje, wracałam późno ze szkoły i musiałam też odpocząć. Po 2 tygodniach, kiedy już naprawdę bardzo szybko starałam się wszystko ogarniać, Śnieżka zrobiła się smutna, nie chciała jeść i leżała dzień w dzień
w legowisku. Nie mogłam jej pomóc, ale w końcu znalazłam dla niej czas. Jednak jej już nie zależało.

– Śnieżka, obraziłaś się na mnie? – spytałam kotkę z żalem. Kotce błysnęły oczy i przewróciła się na drugą stronę. Martwiłam się
o nią cały dzień, codziennie obok niej siedziałam, ale co prawda, nie za długo. Tylko 5 minut, dłużej nie mogłam, bo musiałam się uczyć. Śnieżka nie przepadała za moimi kanapkami, które jej robiłam, rzucałam jej myszki, ale ona tylko się na mnie patrzyła swoimi pięknymi oczyma. Zawiodłam się na jej zachowaniu. Ale no cóż, nic nie poradzę. Następnego dnia, kiedy kupiłam dla niej drapak i chciałam jej zrobić niespodziankę, to Śnieżki nie było, tak jak i Borysa. Zniknęli, bez śladu. Szukałam ich i szukałam, ale czas mnie gonił, ponieważ musiałam iść do szkoły. Popłakałam się i zamknęłam w pokoju.

 – Co się stało kochanie? – spytał tata, który wszedł do mojego pokoju. 

– Śnieżka się zgubiła! I Borys też! Szukałam, szukałam! – krzyczałam. Mimo to, tata usiadł przy mnie i powiedział:

– Kochanie, po szkole pojadę z tobą do lasu na poszukiwanie, dobrze? Ale teraz idź do szkoły. Dzisiaj masz ważny test
z matematyki.

– Jednak po dwóch dniach poszukiwań, straciłam wiarę i poszłam do Kasi. Kasia powiedziała, żebyśmy nie traciły czasu i zabrały się do poszukiwań od razu. Trochę to trwało, ale wpadłyśmy na pomysł, aby okrążyć Różewo. A więc szybko się spakowałyśmy, nasze plecaki były pełne, a dokładnie: jedzenie, picie, kurtka, bluza, czapka, latarki, telefon, smycz. I to tyle. Wyruszyłyśmy w podróż.